Podczas jej przygotowywania nie mogłam się oprzeć pokusie próbowania i wypaliłam skutecznie cała jamę ustną więc na jakiś czas mam wirusy anginy i inne tego typu świństwa z głowy ;)
Zapewniłam sobie taki zapas papryki , że teraz to może nadejść zima stulecia . Dzisiaj pasta a jutro papryka marynowana , jak szaleć to na całego !
Nie radzę popijać dla łagodzenia ostrości ciepłym napojem , zimnym też nie bardzo , podobno alkohol 40% neutralizuje ostrość ale nie próbowałam osobiście więc pewności nie mam .
- 2 kg papryki chilli
- 4 ząbki czosnku
- 1 łyżka soli
- 3 łyżki cukru
- 1/2 szkl. octu winnego
- 1/2 szkl. oleju
- rękawiczki jednorazowe - bez nich nie polecam zabierać się za przygotowywanie !
![]() |
| 8 kg radości :) |
Kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do garnka , dodajemy 2 łyżki wody i dusimy pod przykryciem ok. 15 minut .
Jak już będzie miękka , odlać wodę , dodać pokrojone ząbki czosnku , ocet , sól , cukier , olej i zmiksować blenderem na jednolitą masę .
Nakładać do małych słoiczków , zakręcić .
Pasteryzować : wstawić do zimnego piekarnika , nastawić na 110 stopni i po zgaszeniu kontrolki piec 30 minut . Wyjąć , postawić do góry dnem do ostudzenia.
Taką pastę można dodawać do sosów majonezowych , jogurtowych , pomidorowych . Można nią zaostrzać smak zup i sosów . Można smarować kanapki :)
Proszę jednak pamiętać , że jedzona solo jest naprawdę ostra !
Smacznego ! :)



















